sobota, 8 listopada 2014

Nowy rodzaj deszczu

Rano po śniadaniu poszłam do deszczowanego ogrodu. Chwilę pochodziłam, nawet nie trzeba parasola. Wlazałam do altany i zaczęłam sobie w głowie szukać NAZWY na ten  rodzaj deszczu. Zdecydowanie nie jest to mżawka, nie jest to też kapuśniaczek. Tylko kapanie. Coś, co oznacza, że z nieba spadają krople na tyle często, jedna o 30 cm od drugiej, że wystukują powtarzalny rytm i trudno uznać że „nie pada”. A jednak rozstawione są w spadaniu na tyle rzadko, że człowiek poważnie się waha, czy to jest już deszcz.
Dylemat podobny do tego, kiedy z ziarenek piasku, składanych jedo do drugiego, robi się coś, co można nazwać już „kupką piasku”?  
Zdecydowałam się na NAZWĘ  tego rodzaju deszczu:
„kapaczyk”.
 - „Weź parasol, mżawka na zewnętrz”
- „E, tam, od razu mżawka. Kapaczyk raczej”
 
....
p.s. Czy gęstsza jest mżawka, czy kapuśniaczek? A może to nie gęstość je różni, tylko jakaś inna cecha? Albo są - synonimami?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz