czwartek, 18 grudnia 2014

Jestuhrować i Jestuhrowany

Jeden post temu pisałam o czasownikach
i przymiotnikach kreowanych od nazwisk.
 
Zadałam sobie nawet zadanie, by skonstrować slowa z nazwiska Jerzego Stuhra I Macieja Stuhra.
 
 
I proszę. Pani Krystyna Janda napisała o jego, Jerzego Stuhra, walce z chorobą.
Chwała jej za to.  Wypowiedź taka szczera. Wypowiadana jakby ze wzruszeniania i z natchnienia, po długiej kolacji z przyjacielem, przy kieliszku wina (jednym, bo nie chodzi o "in vino veritas", lecz o refleksyjny nastrój wieczorny), o cudzej chorobie, przemawia mocniej przeszywająco, niż wypowiedź tego, kto chorował i się z tej choroby zwierza. To, co powiedziała Janda, jest poezją. Taką prawdziwą poezją, jak Herberta, Leśmiana czy Langego.
 
 
I przy tej lekturze odkryłam znaczenie słowa, które poprzednio wymyśliłam i ktoremu miałam, za zadanie sobie zlecone, nadać znaczenie.
Dwóch słów właściwie:
Jeshturować (od Jerzego Stuhra)
Jeshturowany (od tegoż).
 
Od dziś te słowa mają dla mnie znaczenie:
 
jeshturować = żyć po raz drugi
jestuhrowany = zmartwychwstały
 
 
p.s.
Panie Macieju,
Pan jeszcze musi poczekać na moje znaczenie mojego, z Pana, stworzonego slowa (mashturować). Myślę już jednak, że je połączę z genialnie zagranym "Pokłosiem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz