Cały grudzień słyszy się dudniące echo: "wszystkiego najlepszego". Taki jest dżwięk pustosłowia.
A co, zrobić listę znajomych i przyjaciół, zastanowić się nad każdym z nich, co dla niego jest najlepsze i zaskoczyć go prawdziwymi życzeniami? To by się dopiero zrobiła awantura. Wyszło by na jaw, że kogoś analizowaliśmy. I albo trafimy w jakieś zadekowane zakamarki w człowieku, co go wyprowadzi z równowagi. Albo spudłujemy i będzie oburzony, że go ocenialiśmy w ogole, a w szczególności że nietrafnie. I że mu jakieś braki, kompleksy przypisujemy. No, nie daj Bóg - każde takie życzenia to mina z 80-procentową gwarancją wybuchu.
To może chociaż dla siebie uczynić wyjątek i obmyśleć, czym jest to "wszystko najlepsze" Wtedy cudze pusto-życzenia będą napędzały przed oczy obrazy tego, czego sobie naprawdę życzymy.
Jan Twardowski napisał wiersz, który elegancko załatwia sprawę wszystkiego najlepszego.
"Spoza nas (wiersz z banałem w środku)".
Nie
bój się chodzenia po morzu
Nieudanego życia
Nieudanego życia
Wszystkiego najlepszego
Dokładnej sumy niedokładnych danych
Miłości nie dla ciebie
Czekania na nikogo
Przytul w ten czas nieludzki
Swe ucho do poduszki
Bo to co nas spotyka
Przychodzi
spoza nas
Śpiewa to pięknie Mietek Szcześniak.
p.s.
Grzegorz Turniak, charyzmatyczny szef BNI w Polsce, przysłał życzenia, które mi się spodobały - nie wymagały indywidualnych rozmyślań o każdej osobie, a jednocześnie dają do myślenia wszystkim, którzy je otrzymali. Cytuję Grzegorza:
"Niech w roku 2015 zmaterializują się Twoje 3-4 postanowienia noworoczne a wszelkie przeciwności niech Cię hartują".
Zbiorowo i indywidualnie jednocześnie. To się nazywa "Myślenie zintegrowane".