poniedziałek, 7 lipca 2014

"Obciążenia" to fatalna rama

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, skąd pomysł, by używać słowa "obciążenia" na określenie wykładów, ćwiczeń i innych zajęć, które np. adiunkt  prowadzi w danym roku akademickim na uczelni?
 
Słowo "obciążenia" ma negatywny wydźwięk, a jego użycie automatycznie tworzy negatywną ramę. O ramach językowych napiszę innym razem, tu tylko zaznaczę, że są to swoiste "skróty myślowe" nadające kierunek naszemu myśleniu o określonym zjawisku.
 
Przykładowo, o podatkach możemy pisać, że stanowią "ciężary" lub "inwestycje". I niezależnie od poglądu na to, czy stanowią jedno czy drugie, samo użycie określonej "ramy" językowej, nadaje kierunek naszemu myśleniu o podatkach. Rama wywołuje określony obraz i skojarzenia, prowadząc myśl dalej.
 
Dlatego określanie zajęć w ramach etatu na uczelni "obciążeniami" uznaję za wadliwe - to jest budowanie negatywnej ramy językowej, a co za tym idzie, niepożądanego kierunku myślenia o prowadzonych zajęciach.
 
Nie mówię, żeby je nazywać szumnie np. "wyzwaniami", jednak istnieją  korzystniejsze obramowania. Poczynając od przaśnych i niezbyt błyskotliwych "zajęć" na dany rok, poprzez bardziej mobilizujące "zadania" na dany rok akademicki, aż po wyszukane lecz zgrabne "pakiety wykładowe" czy "pakiety edukacyjne".

wtorek, 1 lipca 2014

Czy rzeczywistość to projekcja?


Czy możesz sobie wyobrazić, że „przestrzeń” nie jest czymś obiektywnym, a jej rozumienie jest kształtowane przez język?

A może odwrotnie: sposób patrzenia na „przestrzeń” kształtuje język, jakim się o niej mówi? Innymi słowy problemem jest to, czy język wyraża myśli czy je kształtuje.

Według jednego poglądu umysł odzwierciedla istniejącą rzeczywistość, według drugiego umysł ją kreuje. Pierwszy pogląd określa umysł jako "zwierciadło rzeczywistości", a drugi pozwala ludziom tworzyć obraz świata. Zgodnie z tym drugim poglądem, oglądamy jedynie "projekcję" rzeczywistości. No bo jak powstaje znaczenie? 

Zwolennicy poglądu zakładającego uniwersalność wiedzy twierdzą, że ludzie posiadają podstawową wiedzę o świecie, ma ona formę uniwersalnych pojęć. Przeciwny pogląd zakłada, że wiedza na temat świata wywodzi się z doświadczenia.

Czy znamy znaczenie słowa "śnieg" lub "drzewo", bo je znamy, czy dlatego, że znamy warunki użycia tych wyrazów?

Jest coś takiego, co zakłada, że język jest ściśle powiązany ze sposobem postrzegania świata. To lingiwstyka kognitywna (lub językoznastwo kognitywne).

Benjamin Lee Whorf określa ten relatywizm językowy następująco:

"Okazało się, że system językowego zaplecza (innymi słowy gramatyka) nie jest narzędziem wyrażania idei, lecz czynnikiem kształtującym te idee. Proces formułowania myśli stanowi fragment określonej gramatyki, nie jest niezależny i racjonalny w tradycyjnym sensie. Dokonujemy segmentacji natury tropami wyznaczonymi przez języki ojczyste. Obserwatorowi rzeczywistość jawi się jako kalejdoskopowy strumień wrażeń, a strukturę nadają jej nasze umysły, a przede wszystkim systemy językowe".

Wracając do przestrzeni:

"Levinson opisuje całkowicie odrębne rozwiązanie dla problemu orientacji przestrzennej, które pojawia się w związku z radykalnie odmiennym od angielskiego językiem rdzennych mieszkańców Australii: <Zamiast pojęć stosujących przestrzeń względną, w której obiekt, w zależności od jego własnej orientacji lokalizuje sie względem obszaru wyznaczonego przez inny przedmiot odniesienia (ja sam lub jakiś punkt oprientacyjny w przestrzeni), użytkownicy Guungu Yimithirr korzystają z systemu bezwzględnej orientacji (czegoś na kształt obrazu głównych stron świata). (...) Zamiast określeń jak: "przed", "za", "na lewo od...", "naprzeciw"... członkowie plemienia określają (...) lokalizację jako "na północ od", "na południe od..." Taki system funkcjonuje na każdym poziomie skali - od milimetrów po kilometry. (...) W języku tym nie występuje żadne innym system określania orientacji w przestrzeni>".

Mówi się o tym, że osoba, która zna kilka języków, posługując się każdym z nich, staje się inną osobą. Doznałam tego osobiście: jak mówię po angielsku,  czy inaczej "widzę" rzeczywistość? Czy ta rzeczywistość JEST inna, niż gdy mówię o niej w języku polskim.

Poligloci uważają, że o niektórych sprawach, jak sztuka, medycyna czy inne dziedziny lepiej mówi się w danym języku, a dla innych zagadnień – wolą używać innego ze znanych im języków.
______________
korzystałam z ksiązki "Język, umysł, kultura. Praktyczne wprowadzenie". Zolana Kovecses'a, s. 22, 24, 29-33