Czy
możesz sobie wyobrazić, że „przestrzeń” nie jest czymś obiektywnym, a jej rozumienie
jest kształtowane przez język?
A może odwrotnie: sposób patrzenia na „przestrzeń” kształtuje język, jakim się o niej mówi? Innymi słowy problemem jest to, czy język
wyraża myśli czy je kształtuje.
Według
jednego poglądu umysł odzwierciedla istniejącą rzeczywistość, według drugiego
umysł ją kreuje. Pierwszy pogląd określa umysł jako "zwierciadło
rzeczywistości", a drugi pozwala ludziom tworzyć obraz świata.
Zgodnie z tym drugim poglądem, oglądamy jedynie "projekcję" rzeczywistości. No
bo jak powstaje znaczenie?
Zwolennicy
poglądu zakładającego uniwersalność wiedzy twierdzą, że ludzie posiadają
podstawową wiedzę o świecie, ma ona formę uniwersalnych pojęć. Przeciwny
pogląd zakłada, że wiedza na temat świata wywodzi się z doświadczenia.
Czy znamy znaczenie słowa "śnieg" lub "drzewo", bo je znamy, czy dlatego, że znamy warunki użycia tych wyrazów?
Jest coś takiego, co zakłada, że język jest ściśle powiązany ze sposobem postrzegania świata. To lingiwstyka kognitywna (lub językoznastwo kognitywne).
Benjamin
Lee Whorf określa ten relatywizm językowy następująco:
"Okazało
się, że system językowego zaplecza (innymi słowy gramatyka) nie jest narzędziem
wyrażania idei, lecz czynnikiem kształtującym te idee. Proces formułowania myśli
stanowi fragment określonej gramatyki, nie jest niezależny i racjonalny w tradycyjnym
sensie. Dokonujemy segmentacji natury tropami wyznaczonymi przez języki
ojczyste. Obserwatorowi rzeczywistość jawi się jako kalejdoskopowy strumień
wrażeń, a strukturę nadają jej nasze umysły, a przede wszystkim systemy
językowe".
Wracając
do przestrzeni:
"Levinson
opisuje całkowicie odrębne rozwiązanie dla problemu orientacji przestrzennej,
które pojawia się w związku z radykalnie odmiennym od angielskiego językiem
rdzennych mieszkańców Australii: <Zamiast pojęć stosujących przestrzeń
względną, w której obiekt, w zależności od jego własnej orientacji lokalizuje
sie względem obszaru wyznaczonego przez inny przedmiot odniesienia (ja sam
lub jakiś punkt oprientacyjny w przestrzeni), użytkownicy Guungu Yimithirr
korzystają z systemu bezwzględnej orientacji (czegoś na kształt obrazu głównych
stron świata). (...) Zamiast określeń jak: "przed", "za",
"na lewo od...", "naprzeciw"... członkowie plemienia
określają (...) lokalizację jako "na północ od", "na południe
od..." Taki system funkcjonuje na każdym poziomie skali - od milimetrów po
kilometry. (...) W języku tym nie występuje żadne innym system określania
orientacji w przestrzeni>".
Mówi
się o tym, że osoba, która zna kilka języków, posługując się każdym z nich,
staje się inną osobą. Doznałam tego osobiście: jak mówię po
angielsku, czy inaczej "widzę" rzeczywistość? Czy ta rzeczywistość JEST inna, niż gdy
mówię o niej w języku polskim.
Poligloci
uważają, że o niektórych sprawach, jak sztuka, medycyna czy inne dziedziny
lepiej mówi się w danym języku, a dla innych zagadnień – wolą używać innego ze znanych im języków.
______________
korzystałam z ksiązki "Język, umysł, kultura. Praktyczne wprowadzenie". Zolana Kovecses'a, s. 22, 24, 29-33