niedziela, 5 kwietnia 2015

Gry kształtami słów - w znaczenia

Wczoraj na jakimś filmie kryminalnym widzialam, jak detektyw (akurat w filmie to był osobnik podający się za detektywa, a w rzeczywistości przestępca), oglądał zdjęcia zamordowanego.
Podpis pod zdjęciem:
 
"evidence"
 
z jakimś tam numerem identyfikującym.
 
ow czlowiek zamazał pisakiem literę "e" na początku słowa oraz brzuszek w literze "d" i powstal w ten sposob napis:
 
"violence".
 
Podobnie zagrał Piskorz, reżyser która nakręciła "Pręgi". Głowny bohater, borykajacy się z problemami dotyczacymi jego roli jako ojca, pisze w toalecie, bodaj na zaparowanym lustrze, choć nie pamiętam dokładnie, swoje imię:
 
"WOJCIECH"
 
Następtnie zmazuje czy zaciera literę "W" i "H", co powoduje, że zostaje mu, znaczące dla filmu:
 
"OJCIEC".
 
To są gry kształtu słow, w znaczenia.
Nie wiem, czy mi się podobają,. ale ciekawie jest je zobaczyć.

środa, 7 stycznia 2015

Sexy look i masz władzę - mówi Agata K

W wywiadzie z Agatą Kuleszą pojawiły się dwie ładne językowo rzeczy. Po pierwsze twarz jako znak graficzny; po drugie specyficzna siedziba człowieka, zwłaszcza, że on nie wie, że tam siedzi: cudzy dom.
 
Agata Kulesza mówi:
"Moja twarz jest znakiem graficznym, który kojarzy się raczej z siłą niż ze słabością. Reżyserzy z jednej strony widzą we mnie moc, a z drugiej - smutek. To zestawienie przydaje się w kreowaniu mocnych ofiar".
 
I:
"Wciąż na nowo zakochuję się w ludziach, przeżywam głębokie fascynacje. Marcin (mąż) mówi: <O, teraz ten sie do nas wprowadził, a teraz ten>".
 
c.d.n.
 
(cytaty z wywiadu przeprowadzonego przez Martę Strzelecką, pt. "Sexy look i masz władzę", w: "Uroda życia", s. 24 i 26, pierwszy numer, wydany w 2014 roku).

poniedziałek, 5 stycznia 2015

ka-pustka

Słowo "pustka" jest głębokie i smutne.
Słowo "kapustka" jest smaczne, ale miałkie.
A tak się świetnie rymują, jak na ironię:
"Pustka – kapustka". Jako określenie "życiowej mizerii".
W odwrotnej kolejności to ma inny wydźwięk:
"kapustka – pustka". Określenie postnej lub niesmacznie zrozbionej kapusty.
 
 
_________
skojarzenie pochodzi z mojej notatki z 5.10.2011, na marginesie jakiej książki.

piątek, 2 stycznia 2015

Wszystkiego najlepszego???

Cały grudzień słyszy się dudniące echo: "wszystkiego najlepszego". Taki jest dżwięk pustosłowia.

A co, zrobić listę znajomych i przyjaciół, zastanowić się nad każdym z nich, co dla niego jest najlepsze i zaskoczyć go prawdziwymi życzeniami? To by się dopiero zrobiła awantura. Wyszło by na jaw, że kogoś analizowaliśmy. I albo trafimy w jakieś zadekowane zakamarki w człowieku, co go wyprowadzi z równowagi. Albo spudłujemy i będzie oburzony, że go ocenialiśmy w ogole, a w szczególności że nietrafnie. I że mu jakieś braki, kompleksy przypisujemy. No, nie daj Bóg - każde takie życzenia to mina z 80-procentową gwarancją wybuchu.

To może chociaż dla siebie uczynić wyjątek i obmyśleć, czym jest to "wszystko najlepsze" Wtedy cudze pusto-życzenia będą napędzały przed oczy obrazy tego, czego sobie naprawdę życzymy.
 
 
Jan Twardowski napisał wiersz, który elegancko załatwia sprawę wszystkiego najlepszego. 

"Spoza nas (wiersz z banałem w środku)".
 

Nie bój się chodzenia po morzu

Nieudanego życia
Nieudanego życia

Wszystkiego najlepszego

Dokładnej sumy niedokładnych danych

Miłości nie dla ciebie

Czekania na nikogo

Przytul w ten czas nieludzki

Swe ucho do poduszki

Bo to co nas spotyka

Przychodzi
spoza nas


Śpiewa to pięknie Mietek Szcześniak.

p.s.
Grzegorz Turniak, charyzmatyczny szef BNI w Polsce, przysłał życzenia, które mi się spodobały - nie wymagały indywidualnych rozmyślań o każdej osobie, a jednocześnie dają do myślenia wszystkim, którzy je otrzymali. Cytuję Grzegorza:
 
"Niech w roku 2015 zmaterializują się Twoje 3-4 postanowienia noworoczne a wszelkie przeciwności niech Cię hartują".
 
Zbiorowo i indywidualnie jednocześnie. To się nazywa "Myślenie zintegrowane".
 







czwartek, 18 grudnia 2014

Jestuhrować i Jestuhrowany

Jeden post temu pisałam o czasownikach
i przymiotnikach kreowanych od nazwisk.
 
Zadałam sobie nawet zadanie, by skonstrować slowa z nazwiska Jerzego Stuhra I Macieja Stuhra.
 
 
I proszę. Pani Krystyna Janda napisała o jego, Jerzego Stuhra, walce z chorobą.
Chwała jej za to.  Wypowiedź taka szczera. Wypowiadana jakby ze wzruszeniania i z natchnienia, po długiej kolacji z przyjacielem, przy kieliszku wina (jednym, bo nie chodzi o "in vino veritas", lecz o refleksyjny nastrój wieczorny), o cudzej chorobie, przemawia mocniej przeszywająco, niż wypowiedź tego, kto chorował i się z tej choroby zwierza. To, co powiedziała Janda, jest poezją. Taką prawdziwą poezją, jak Herberta, Leśmiana czy Langego.
 
 
I przy tej lekturze odkryłam znaczenie słowa, które poprzednio wymyśliłam i ktoremu miałam, za zadanie sobie zlecone, nadać znaczenie.
Dwóch słów właściwie:
Jeshturować (od Jerzego Stuhra)
Jeshturowany (od tegoż).
 
Od dziś te słowa mają dla mnie znaczenie:
 
jeshturować = żyć po raz drugi
jestuhrowany = zmartwychwstały
 
 
p.s.
Panie Macieju,
Pan jeszcze musi poczekać na moje znaczenie mojego, z Pana, stworzonego slowa (mashturować). Myślę już jednak, że je połączę z genialnie zagranym "Pokłosiem".

piątek, 14 listopada 2014

Zrób przymiotnik od swojego nazwiska

Daniel Dennett utworzył rzeczowniki, przymiotniki i czasowniki od nazwisk znanych filozofów, odwołując się do ich najsłynniejszych doktryn. „Na przykład habermass to rzeczownik oznaczający <religijną ceremonię, służącą wywołaniu iluzji rozumienia dzięki przyśpiewkom opisującym warunki ekonomiczno-spoleczne>. Od rzeczownika tego pochodzi czasownik <zhabermassować>, który użyć można w zdaniu <Zhabermassował Einsteina>, oznaczającym „podjął próbę wydedukowania szczególnej teorii względności ze struktury społecznej berneńskiego biura podatkowego”.[1]

 

Rezultaty podobnej zabawy można znaleźć także w innych dziedzinach. Na przykład weźmy kategorię film polski. Pojawiły się rzeczowniki i przymiotniki od-nazwiskowe:

 

Bareizm. (Kazimierz Kutz)

Postkieślowszczyzna (Zygmunt Kałużyńśki)

Kieślowskowate (Iwona Siekierzyńśka)[2]

 

Bareizm

Małgorzata Karolina Piekarska na swoim blogu[3] pisze tak:

„Gdy w latach 60-tych Stanisław Bareja rozpoczynał reżyserowanie sowich kultowych komedii (przypomnę tylko, że debiutował kryminałem o tytule „Dotknięcie nocy”) Kazimierz Kutz użył określenia „bareizm”, jako synonimu kiczu. Wtedy uważano (nie tylko Kazimierz Kutz tak twierdził), że to, co robi Stanisław Bareja to są kiczowate i głupie komedie. Z czasem stały się filmami kultowymi. To na nich mój syn poznawał absurdy życia w PRL. Dziś termin „bareizm” odnosi się do absurdalnych wypowiedzi, haseł, napisów, obwieszczeń itd.”.

Na facebooku istnieje funpage „Bareizmy wiecznie żywe” z różnymi absurdami. Podoba mi się np. sfotografowana etykietka na mięsie „zając wieprzowy”. Zwłaszcza dlatego, że to nie musi być pomyłka – etykietki na żywności często, w mniej rzucającej się oczy formie i subtelniej wskazują, że mamy do czynienia z „ZAJĄCAMI wieprzowymi”

 

Postkieślowszczyzna (Zygmunt Kałużyńśki) – nie znalazłam jeszcze historii tego określenia, mogę się tylko domyślać, co ono znaczy i że nie jest pochlebne.

 

Kieślowskowate (Iwona Siekierzyńśka)

W wywiadzie Katarzyny Bielas z Iwoną Siekierzyńską z 5 lipca 2003 r. w „Wysokich obcasach” ten przymiotnik znajduje wyjaśnienie:

Katarzyna Bielas: Twój film krótkometrażowy "Pańcia" o miłości 13-letniej ziewczynki do księdza otrzymał w 1996 roku nominację do studenckiego Oscara. Opiekunem filmu był Krzysztof Kieślowski. Jak opisałaś mu swój pomysł?
Iwona Siekierzyńska: Wtedy jeszcze nie było postaci księdza. Powiedziałam, że to ma być film o uczuciu, którego nie można ujawnić. O tym, że trzeba siedzieć grzecznie na krzesełku, chciałoby się siedzieć na czyichś kolanach. Taka była nasza pierwsza rozmowa.

KB: Jak to, nie było księdza?
IS: Chodziło mi o uczucie, które nie ma żadnej szansy, które trzeba ukryć albo nie wiadomo, co z nim zrobić. (…) Ksiądz, dziewczynka i pies przyszli mi do głowy, kiedy siedziałam na zajęciach w szkole filmowej. Nagle z moich zagraconych szufladek wyłoniła się prosta, jasna myśl. Zobaczyłam też koniec - w ostatniej scenie dziewczynka idzie wyznać księdzu miłość, a on w ogóle nie wie, o co chodzi. (…)

 

KB: Ostatnia scena jest inna. Widzimy bohaterkę podobnie jak kiedyś - w wannie, ale teraz już jako dojrzałą kobietę.
IS: Wannę wymyśliłam później. Zrozumiałam, że jest to też film o historiach, które wloką się za nami, z których nie możemy się wyzwolić. Bohaterka jest dorosła, ma porządny, zamożnie wyglądający dom, ale w środku jest dalej dziewczynką.(…)


KB: Kieślowski opiekował się Tobą i dwoma innymi studentami, których wybrał. (…) Co się działo po wysłaniu scenariusza "Pańci"?
IS: (…) Była tam dziwna, erotyczna scena związana z księdzem, która potem nie weszła do filmu. Kieślowski od razu przyczepił się do tej sceny. Powiedział, że nie miałby na nią odwagi i radzi ją wyrzucić. Miał rację. W kinie czasami lepiej nie odsłaniać wszystkiego. Coś, czego nie widać, może mieć dużo większą siłę. Powiedział też, że dziewczynka żyje za bardzo w swojej wyobraźni i trzeba ją ściągnąć na ziemię. Przyjęłam jego uwagi, pojechałam do domu i w jedną noc wszystko od nowa napisałam.

 

KB: (…) Kieślowski Cię zainspirował?
IS: Tak. Pamiętam, że strasznie się zmartwiłam, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam materiały z "Pańci", w której przepięknie zagrała Sylwia Karczmarczyk. Wszystko wydało mi się jakieś "kieślowskowate". Nie chciałam tak.
I nagle zdałam sobie sprawę, że w moim filmie, podobnie jak w "Czerwonym", bohaterka poznaje kogoś dla niej ważnego z powodu psa. Jak ja mogłam wcześniej tego nie zauważyć!
Wkurzyło mnie to, szczególnie że "Czerwony" specjalnie mi się nie podobał.
Ciekawe, że wtedy mnie to przygniotło, a teraz się z tego cieszę. Cieszę się, że są ludzie, do których można być podobnym. Żyjesz sobie zupełnie niezależnie i nagle okazuje się, że kawałeczek kogoś masz dalej w sobie. To tworzy poczucie wspólnoty, czasem dodaje otuchy.
*
 
 
Taki słownik sobie wyobrażam, nazwijmy go na przykład „Słownik pojęć odnazwiskowych”, ewentualnie "odnazwiennych". Wezmę na początek dwóch aktorów, których lubię i cenię, mam nadzieję, że nie będą mi mieli za złe tego wyróżnienia.

Najpierw przygotuję brzmienie czasownika, rzeczownika i przymiotnika:

stuhrować

stuhrowość

stuhrowany

- trudne, bo trzeba by uwzględnić jednocześnie wspólne cechy i Jerzego Stuhra i Macieja Stuhra.

Chyba, żeby się pokusić o modyfikacje:

jestuhrować

mastuhrowość

jestuhrowany

- w takiej sytuacji każdy p. Stuhr ma własne pojęcia.


Teraz muszę pomyśleć.

Jakie to pojęcia będą się łączyć z tymi brzmieniami i ich źródłowymi ludźmi.




[1] Dowiedziałam się tego z książki Bartosza Brożka, „Granice interpretacji”, Kraków 2014, z której cytuję ten opis „zabawy” słowami i pojęciami (s. 29-30) słownik można znaleźć pod adresem: www.philosophicallexicon.com
[2] Wszystkie trzy: bareizm, postkieślowszczyzna i kieśloskowatość znalazłam w książce „Świetliste słowa. Aforyzmy, myśli, powiedzonka o filmie i telewizji”, wybrał, opracował i wstępem opatrzył Marek Hendrykowski, Poznań 2005, s. 382
[3] www.piekarska.blog.pl post z 18 czerwca 2013 „Bareizm czy idiotyzm?”  http://piekarska.blog.pl/?tag=bareizm